Walka z agresją na ulicach za pomocą sztuki możne wydawać się nieco dziwnym pomysłem, jednak taki właśnie sposób na rosnącą plagę nożowników na ulicach Londynu znalazła organizacja Art Against Knives. Pomysł pojawił się w związku z brutalnym atakiem na studenta akademii sztuk pięknych, w wyniku którego jego dolna część ciała została sparaliżowana. Po tym tragicznym wydarzeniu poszkodowany wraz z grupą przyjaciół zorganizował wystawę, a następnie aukcję dzieł sztuki mającą na celu zbiórkę pieniędzy na koszty leczenia. Jej spektakularny sukces skłonił ich do szerszego spojrzenia na problem i tak narodziła się idea Art Against Knives, organizacji, która we współpracy z lokalnymi władzami i uznanymi artystami postanowiła zmienić obraz ulic Londynu.
Tworząc kuźnię nieodkrytych talentów pod nazwą Darkroom (Ciemnia) organizacja ma nadzieję wyrwać młodych ludzi ze spirali przemocy i odciągnąć od ulicznych gangów. Fundusze na ten cel są zbierane poprzez aukcje online, szeroko promowane w internecie, na których sprzedawane są prace zarówno początkujących, jak i uznanych artystów. Ostatnio w wyniku kooperacji z agencją Holst Digital powstała strona internetowa kampanii.
Twórcy kampanii nie zaniedbali naukowej i rzetelnej analizy prowadzonych działań - dla celów ewaluacji projektu powstała społeczna agencja doradztwa Panopticon. Nazwa projektu nawiązuje do koncepcji idealnego więzienia stworzonej przez J. Benthama, w którym to więźniowie byliby nieustannie obserwowani przez niewidocznych dla ich oczu strażników. Ponieważ żaden więzień nigdy nie byłby pewien czy w danej chwili jest monitorowany wymuszałoby to samokontrolę poprzez poczucie ciągłego stanu zagrożenia.
Agencja ma przed sobą doniosły cel, jakim są badania rzeczywistych skutków społecznych prowadzonych przez Art Against Knives działań. Panopticon tworzy także platformy doradztwa dla innych organizacji i agend rządowych w zakresie przeciwdziałania aktom przemocy z wykorzystaniem ostrych narzędzi. A. Dudkowski
Interesujaca inicjatywa i o tyle skuteczna że wywołana "oddolnie" a nie za biurkiem jakiegoś biurokraty z mitycznej Brukseli.
Tylko ten debilny tag "walka z z przemocą" - godzien równie pięknej "wojny o pokój" - przecież kazda "walka" to walka z przemocą (po niej już przemocy nie ma) tak jak każda wojna jest wojna o pokój (który ostatecznie po niej nastaje) a ten nieszczęsny student przecież nie walczył (jeśli nawet to nie miało to widać znaczenia, bo efekt ten sam), po prostu - ktoś wyskoczył znienacka i pochlastał go nożem.