|
Kontrowersje Problemy społeczne: rozwiń listę  zwiń listę  |
09.02.2008 Na dobrej drodze, ale co dalej? Dominika Maison w książce "Szlachetna propaganda dobroci" wspomina przykład kampanii "Niebieska linia", gdzie promowano telefon alarmowy dla ofiar lub świadków przemocy domowej nie podając jednak numeru. Komentując tę kampanię napisała "Dzisiaj taka sytuacja wydaje się niemożliwa". A jednak.
Nowa kampania społeczna La Strady - Fundacji przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu - "Na dobrej drodze". Czytam w materiałach prasowych "Celem kampanii jest zmiana postaw społecznych wobec ofiar handlu ludźmi, jak również poszerzenie powszechnie przyjętej definicji tego zjawiska". Doskonale. Oglądam zatem kreacje kampanii - pod względem estetycznym bardzo mi się podobają. Pani Katarzyna Figura spogląda z plakatu przenikliwym wzrokiem na odbiorcę. Plakaty z pewnością przyciągną uwagę.
Czytam hasło „Więcej wiedzieć o handlu ludźmi to skuteczniej go zwalczać”. Czy to trafne hasło - trudno powiedzieć. Tym bardziej, że celem kampanii ma być zmiana postaw społecznych. Większa świadomość nie musi automatycznie przekładać się na zmianę postawy. Tylko że nie jest to największy problem tej kampanii. Nie jest też największym problemem związek (a raczej jego brak) aktorów z prawami człowieka, albo walką z handlem ludźmi. Doceniam to, że celebrities występują w kampaniach społecznych, bo przyciągają uwagę odbiorców. Warto jednak wykorzystywać znane twarze z pomysłem, a nie wrzucać je po prostu na pierwszy plan.
Najprościej mówiąc, ja - jako odbiorca, nie wiem co mam zrobić widząc ten plakat. Z samego plakatu oraz hasła nic nie wynika. Mogę się wysilić i uznać, że plakat zachęca mnie do tego aby dowiedzieć się więcej o handlu ludźmi. Tylko, że nie sugeruje źródeł tych informacji. Mam wpisać w google frazę 'handel ludźmi'? I przebijać się przez kolejne strony szukając informacji? Ile osób, które zobaczy plakaty, zrobi cokolwiek?
Czytam dalej informację prasową: "zainaugurowana kampania ma pokazać jak ważne dla zjawiska handlu ludźmi jest swoiste społeczne przyzwolenie oraz brak reakcji na krzywdę ofiar tego przestępstwa". Z całym szacunkiem dla organizatorów - zainaugurowana kampania będzie miała odzew w mediach. Pewnie będzie nawet rozpoznawalna, bo jak pisałem, zdjęcia są świetne. Ale jaki efekt może przynieść kampania która nawołuje do zmiany wiedzy, która nie daje odbiorcy nawet sugestii co ma zrobić?
Przypuszczam, że w zrobienie tej kampanii zaangażowano sporo sił, środków i czasu. Twórców stać było nawet na pomysłowe zorganizowanie konferencji prasowej - „spotkanie prasowe inaugurujące akcje społeczną „Na dobrej drodze” odbyło się w ekskluzywnym hotelu Rialto, jednak unaoczniając mechanizm manipulacji przyczyniający się do istnienia zjawiska handlu ludźmi, krótki briefing prasowy nie został zorganizowany w sali konferencyjnej, ale specjalnie na ten cel zaaranżowanych piwnicach hotelu. Taki zabieg pozwolił pokazać, jak uśpiona bywa nasza czujność oraz jak obietnica, która czasami ma zmienić czyjeś życie staje się oszustwem.” (media.netpr.pl)
Wielka szkoda, że nie pomyślano o tak naprawdę najważniejszej rzeczy, jaką jest podsunięcie poruszonemu odbiorcy sposobu na zrobienie czegoś dobrego. Wystarczyłoby przecież dodać do kreacji adres strony internetowej La Strady na której można znaleźć materiały informacyjne. Adres nie jest długi www.strada.org.pl
Marcin Izdebski, Fundacja Komunikacji Społecznej
--- Artykuł o kampanii: Uwaga - porwanie  Prosimy zalogować się aby komentować, dziękujemy. Hektor 11.02.2008 | Nie sądzę aby dużym problemem było niepodanie adresu internetowego. Najważniejsze jest to, że jest podana organizacja, która to robi. Jeśli ktoś jest zainteresowany to znajdzie i dowie się więcej. Inny problem takich kampanii to to, że za handlem ludzmi stoją najczęściej mafie. Walka z tym procederem to zadzieranie z niebezpiecznymi ludzmi. W tym przypadku to i tak duża odwaga Lastrady, że się ujawniła. |  | Marcin 12.02.2008 | "Jeśli ktoś będzie zainteresowany"....- po co w takim razie zdjęcia aktorów? Nie wystarczy napis "handel ludźmi - dowiedz się więcej"? Jak ktoś będzie zainteresowany to znajdzie, a wyszłoby na pewno taniej. W przekazie kampanii należy ułatwiać odbiorcy realizację działań, które od niego oczekujemy. Podanie organizacji IMHO takim ułatwieniem nie jest.
Z tą odwagą bym nie przesadzał - La Strada działa aktywnie w "branży" od co najmniej 10 lat i jestem pewien, że stręczyciele doskonale znają tą organizację.
Jeżeli kampania ma na celu rozszerzenie definicji "handlu ludźmi" to wykorzystałbym raczej fakt, że większość Polaków ma wśród rodziny, przyjaciół, znajomych kogoś kto wyjechał na zachód. Np. zdjęcie zwykłej osoby na tle prymitywnych baraków z podpisem "Włochy, praca biurowa....handel ludźmi to nie tylko prostytucja. Dowiedz się więcej na www.strada.org.pl"
W moim przekonaniu byłoby znacznie bardziej adekwatne do celów stawianych sobie przez organizatorów. |  | Migotka 12.02.2008 | Również uważam ,że podanie strony to bardzo ważny element takiej kampanii. "Branża" wie o co chodzi, ale zwykły konsument? wątpię. Co gorsza aktorzy często udzielają się w kampaniach społecznych. Ich twarze zwykły konsument moze łatwo przypisać do innych akcji. Strona www jest w tym wypadku kluczem. |  | TK 05.03.2008 | przychylam się do opinii Pana Izdebskiego...niestety na plakatach oprócz fantastycznych portretów nie ma nic...pomijam nie trafione hasło...:I |  | Mądra Ala 11.03.2008 | A w jakiej roli występuja w tej kampanii aktorzy? Idoli? Ekspertów? HAndlarzy? Czy ofiar? Mogli by wystapić w każdej, bo aktor potrafi byćm każdym, tylko z o z tego wynika?> Szkoda tego wsyiłku, bo zmaranowano pieniądze i energie twórczą. Ciekawe, kto personalnie za tym stoi. Warto wiedziec, żeby mieć się na baczności. |
TE ARTYKUŁY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ
|