|
Kontrowersje Problemy społeczne: rozwiń listę  zwiń listę  |
28.04.2010 Czy segregowanie śmieci ma sens? Szkło do szkła, plastik do plastiku. Papier - na skup makulatury albo do odpowiedniego pojemnika. A potem wszystko razem na jedną przyczepę śmieciarki i wymieszać. Jak w przepisie kulinarnym. Czy rzeczywiście tak wygląda polska segregacja, czy to tylko mit, stworzony przez tych, którym selekcjonować śmieci się po prostu nie chce?
W świetle opublikowanego w 2008 roku raportu "Moda na ekologię", odsetek Polaków sortujących śmieci zawsze przed ich wyrzuceniem wynosi 35%. Dla porównania, przeprowadzone w ubiegłym roku na zlecenie rządu Wielkiej Brytanii badania wykazały, że ponad dwukrotnie więcej, bo aż 75% Brytyjczyków dokonuje selekcji odpadów za każdym lub niemal każdym razem.
Ci, którzy nie segregują śmieci niezwykle często powołują się na następujący argument: to syzyfowa praca i zaprzeczenie jakiejkolwiek logice, bowiem zawartość wszystkich pojemników – bez względu na umieszczony na nich napis – jest zsypywana na jedną i tą samą śmieciarkę.
W internecie pojawia się także wiele zażaleń od osób, które mimo ogromnego entuzjazmu jakim pałały, rezygnują z sortowania widząc, jak cały ich wysiłek idzie na marne. Tak zrobiła przed niemal dwoma laty Edyta Różańska, jedna z dziennikarek stołecznej Gazety Wyborczej: "W poniedziałek rano śmieciarka (…) pozbawiła mnie złudzeń co do sensowności pracy, jaką od wielu miesięcy wykonuję. Podjechała otóż pod bramę, panowie wytaszczyli dwa kontenery ze śmieciami zbiorczymi, a potem zabrali się za ten z posegregowanymi. Zajrzeli pod pokrywę, wyjęli trochę gazet do foliowego worka, a całą resztę podsunęli pod paszczę śmieciarki. A ta gładko je połknęła". Podobnych narzekań mieszkańców różnych miejscowości, o różnej płci i wieku można znaleźć w sieci bez liku.
Stowarzyszenie Zielone Mazowsze opublikowało nawet fotorelacje oraz nagrania, przedstawiające mieszanie odpadów segregowanych i niesegregowanych przez niemal wszystkie zajmujące się tym firmy. Także reprezentujący Polską Izbę Gospodarki Odpadami Dariusz Matlak w wypowiedzi dla tygodnika "Polityka" przyznał, że segregacja odpadów w Polsce jest fikcją, bowiem jest to "działanie wyłącznie na pokaz, bo w wielu przypadkach odpady mimo że są posegregowane i tak trafiają na jedno wysypisko". (Polityka, 17.IX.2009)
Argument dotyczący syzyfowej pracy segregujących odpierają przedstawiciele instytucji, zajmujących się wywozem nieczystości. Jak zapewnia Joanna Mroczek, pełniąca obowiązki rzecznika prasowego Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Warszawie, obawy dotyczące bezskuteczności podejmowanych przez mieszkańców wysiłków są bezzasadne - "W zależności od sposobu składowania odpadów, śmieciarka zabiera tylko jedną frakcję z pojemników np. szkło lub wszystkie zmieszane odpady surowcowe, które trafiają do sortowni. Tam poddawane są dalszej dokładniejszej selekcji i eliminowaniu zanieczyszczeń. Umożliwia to dokonanie bardziej szczegółowego podziału np. na kolory szkła". Odpady są ponoć selekcjonowane także wtedy, gdy w jednym bębnie śmieciarki znajdą się zarówno odpady surowcowe (niepoddane segregacji), jak i te, które mieszkańcy skrupulatnie wrzucają do specjalnie oznakowanych "dzwonków". Firmy zajmujące się odbiorem odpadów komunalnych deklarują, że na wysypisko trafiają tylko odpady komunalne, bo od posegregowanych oddziela je specjalna przegroda wewnątrz śmieciarki. Jednocześnie jednak, nie wszystkie pojazdy ten mechanizm oddzielenia posiadają.
Nawet jeśli owa selekcja rzeczywiście ma miejsce, warto zastanowić się, czy jest to system prawidłowo funkcjonujący, skoro zniechęca wielu ludzi do podejmowania wysiłku segregowania śmieci. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że do 2015 roku powinna wejść w życie nowa ustawa o gospodarowaniu odpadami, zgodnie z którą każdy obywatel będzie zobowiązany do selekcji śmieci. Być może wtedy segregacja będzie miała rację bytu, jednak z dużym prawdopodobieństwem będzie traktowana jako przykry obowiązek, wykonywany tylko po to, by uniknąć kary finansowej.
Zdaje się, że samo uświadamianie społeczeństwa o konieczności dbania o środowisko już nie wystarczy. Nie jest to zresztą potrzebne w tak szerokim zakresie jak jeszcze kilka lat temu, ponieważ jak wskazują tegoroczne badania CBOS, 71% Polaków uważa, że każdy pojedynczy obywatel ma wpływ na stan środowiska naturalnego. Teraz czas na ruch firm, zajmujących się wywozem odpadów. Wystarczy udowodnić społeczeństwu, że warto się angażować. I segregować.
E. Janota
Źródła: Polityka 17/09/09, http://www.zm.org.pl , http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,950..., defra.gov.uk, Raport „Moda na Ekologię” i CBOS  Prosimy zalogować się aby komentować, dziękujemy. a. 29.04.2010 | Segregowanie śmieci w naszym kraju jest cały czas w sferze marzeń. Mieszkam w centrum Szczecina, w okolicy mojego domu nie ma ani jednego pojemnika do segregacji. Nie chodzi o to że taki pojemnik nie stoi na moim podwórku, tylko o to że mimo poszukiwań nie udało mi się znaleźć ani jednego pojemnika w całej okolicy. W zeszłym roku na ulicy obok stał jeden pojemnik na plastik, ale pewnego dnia zniknął i nikt nie potrafi powiedzieć dokąd został przeniesiony. Nie rzucajmy więc statystykami jacy to Polacy są nieekologiczni i leniwi, tylko zróbmy coś żeby ludzie którzy chcą dbać o środowisko, choćby poprzez segregowanie odpadów, mieli taką możliwość! |  | Sandrita 05.05.2010 | Ja mieszkając przez pewien okres czasu w centrum Wrocławia miałam podobny problem z pojemnikiem na papier. Rozwiązałam to w ten sposób, że napisałam list do spółdzielni, w którym poprosiłam o pojemnik na papier, dokładnie motywując swoją prośbę przykładami z życia mieszkańców i mojego własnego. Zasugerowałam też, aby pojemniki do segregacji, które już są, zostały wyczyszczone i uporządkowane, ponieważ są tak pozaklejane reklamami, że nie widać do którego z nich należy wrzucać odpowiednie odpady. Bardzo się zaskoczyłam, gdy dwa tygodnie później zostałe postawione pojemniki całkowicie nowe, a i jeszcze po tygodniu pojawił się pojemnik na papier.
Uważam, że to jest właśnie antidotum na bolączki dotyczące braku miejsc do składowania posegregowanych odpadów. Należy pisać, pisać i pisać do urzędów lub administracji, prosić, aż się wyprosi. Wszystko jest do zrobienia, tylko trzeba wskazać drogę tym którzy mają możliwości.
Jeśli chodzi o wywóz segregowanych śmieci widziałam dwa przypadki, i wrzucania do jednego kontenera wszystkich, i zabierania po kolei odpadów: najpierw szkła białego, potem kolorowego, a później plastiku. Uważam, że praktykami firm zajmujących się wywózką śmieci nie ma się co przejmować, ponieważ i tak na prywatną politykę wpływu wielkiego mieć nie będziemy (można to nagłaśniać, pisać i wymagać jak w przypadku żądań o postawienie pojemników na segregację). Ważne jest to aby ludzie nauczyli się segregacji i bycia gotowym na zmiany. Powinni też wiedzieć po co się to robi, i nauczyć się traktowania tego jak zabawę.
Ja segreguję śmieci od 1,5 roku i mam z tego przyjemność. Taki mój mały wkład w ochronę przyrody. Poza tym aby wywieźć szkło i plastik muszę przejść od domu jakieś 10 minut. Jest więc okazja aby wyjść na spacer (ze śmieciami ;P) lub przejechać się rowerem :) |  | ajn 10.05.2010 | selecjonuje smieci od dawna, na tzw. frakcję sucha (papier, szkło, pojemniki PET itd.) oraz na odpady organiczne. Wrzucam je do odeębnych pojemników, które ustawiono w tzw. komorze śmieciowej na moim osiedlu. Czynię tak pomimo, że wiekszość mieszkańców na moim osiedlu tego nie przestrzega i wrzuca wszystkie odpadki do kontenerów zarówno tych na odpady zwykłe i te - wspomniane wyżej - selekcjonowane. Potem przyjeżdża śmieciowóz i panowie z obsługi wszystkie kontenery pakują do tej samej "paszczy" śmieciarki. Ja jednka ciąglę mam nadzieję że coś sie zmieni... |
TE ARTYKUŁY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ
|