|
Kontrowersje Problemy społeczne rozwiń listę ![]()
|
15.06.2011 Ken, nie umawiam się z szowinistami! – Ty ku#$@, ty! Jak śmiałaś?! – wykrzykuje gniewnie Ken w najnowszej kampanii Greenpeace „Barbie, to koniec”. Koniec wielkiej, szalonej miłości Kena do Barbie, bo Ken zniesie różne drobne wybryki swojej dziewczyny – pływanie nago na plaży w Chałupach czy różowy, aksamitny dres z piórami - ale nie zgodzi się na wycinanie tropikalnych lasów deszczowych. Wracając do rzeczywistości – ciężkie działo wytoczyło Greenpeace przeciwko firmie Mattel znanej z produkcji kultowej lalki Barbie i jej wiernego towarzysza Kena. Przeprowadzone przez organizację śledztwo wykazało, że opakowania, w które zapakowane są zabawki, wytwarzane są z celulozy, do której produkcji użyto drewna z tropikalnych lasów. Kampania „Barbie to koniec” budzi skrajne emocje, ale dzięki medialnemu szumowi, ironicznej profanacji świata marki Barbie i przewrotnemu copy ma szansę osiągnąć zamierzony cel – zmianę dostawcy papieru przez firmę Mattel. Korporacja wszczęła już w tej sprawie śledztwo, które ma potrwać pół roku.
Seksistowski tekst w ustach pozytywnej postaci Agnieszka Kaim, założycielka fanpage’a uważa, że wkładanie w usta pozytywnej postaci (Ken jest przecież twarzą kampanii) wyzwisk takich jak "ty ku**o!", czy oryginalne "f***ing b*tch!", to bagatelizowanie problemu, jakim jest seksistowski język. – Umieszczanie takich wyzwisk w zabawnym kontekście tylko je rozpowszechnia, pokazuje, że to OK – alarmuje założycielka fanpage’a Agnieszka Kaim. – Oczekujemy na reakcję Greenpeace - na przeprosiny i obietnicę, że nie będą stosować stereotypów i dyskryminującego przekazu w kampaniach. Na razie odpowiedziało Greenpeace Polska, chociaż to nie oni byli pomysłodawcami kampanii. Na blogu organizacji Katarzyna Guzek pisze, że Greenpeace Polska nie mógł zlekceważyć takiego głosu.
Reklama żyje w szerokim kontekście Kampania „Barbie, to koniec” jest dobrą okazją do zastanowienia się nad granicami w kreacji kampanii społecznych. Czy można je przekraczać aby osiągnąć istotne społecznie cele? Wszelkie przekazy medialne, także te uzasadnione społeczną misją nie tylko odzwierciedlają kulturę i zastane stosunki społeczne, ale także mogą je reprodukować i normalizować. W tym wypadku oznacza to tyle, że wypowiedź Kena sankcjonuje niejako stosowanie wobec kobiet sformułowań „ty ku#$@” w komunikacji z mężczyznami.
Arbitralnie trudno rozstrzygnąć w jakim stopniu kampanię „Barbie, to koniec!” można uznać za rzeczywiście szowinistyczną i seksistowską. Protest przeciwko jej formie wydaje się być szczery, a z przetaczanymi argumentami jedni mogą się zgadzać i utożsamiać, inni - nie. Przypadek tej kampanii unaocznił jednak, w jak szerokim kontekście funkcjonuje reklama społeczna. Kampaniespoleczne.pl o problemie seksizmu pisały już przy okazji kontrowersyjnych reklam organizacji PETA. Więcej o kampanii "Barbie, to koniec" można znaleźć tutaj.
![]() Prosimy zalogować się aby komentować, dziękujemy. TE ARTYKUŁY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ |
© 2007-2012
Wydawca: Fabryka Komunikacji Społecznej
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Inicjator: Fundacja Komunikacji Społecznej
Projekt: Lunatikot
Realizacja: Progressiva
Kanały RSS: Kampanie, Wydarzenia, Opinie, Kreacje, CSR/CRM
Przetłumacz stronę (Google Translate):